Spotkanie z managerem… czyli nie za wszelką cenę.

Czasami napotykamy na swojej drodze wielką szansę i wystarczy tak niewiele, żeby osiągnąć swój cel. Myślimy, że już dość czasu upłynęło, za dużo szans odrzucaliśmy i koniec z tym ciągłym biegiem przez płotki. Chcemy, żeby ktoś wreszcie nas docenił, zauważył. Odzywa się nasze ego. Przecież wiemy na co nas stać!… Ale za chwilę głos rozsądku mówi nam, że nie po to odrzucaliśmy te „szansy” tyle lat, żeby teraz ulec pokusie i zaprzepaścić swoją pracę, swój charakter, swoje zasady dla czegoś co nie będzie miało znaczenia, gdy wkroczymy na swoją ostatnią drogę.

Ale może zacznę od początku. Spotkałyśmy się z M. na pogaduszki i gdy rozmawiałyśmy sobie w najlepsze, zaczepił nas facet ze stolika obok. Powiedział, że podsłuchał naszą rozmowę i chciałby się włączyć do dyskusji. Intuicja podpowiadała mi, żeby spławić gościa, ale tym razem pomyślałam, że nie powinnam z góry nikogo oceniać. Być może dowiem się czegoś ciekawego, być może człowiek potrzebuje wsparcia, towarzystwa. Nigdy nie wiemy co kryje w sobie drugi człowiek. Od słowa do słowa okazało się, że człowiek ten jest managerem gwiazd i to gwiazd z prawdziwego zdarzenia. Kiedy powiedziałam, że śpiewam od razu wyciągnął rękę przedstawiając się. Pomyślałam: „Wow! Taka szansa nie zdarza się często. Nareszcie będę mogła dotrzeć do szerszej publiczności!” Facet naprawdę gadał mądrze, widać było, że zna się na rzeczy. Wszystko wydawało się być super z wyjątkiem jednej rzeczy. W pewnym momencie zaproponował, żebyśmy poszły do niego. To już była taka rzecz, która powinna mnie zmusić do myślenia. Odmówiłyśmy i on to uszanował, co mi się spodobało. Tak więc następnego dnia umówiliśmy się, żeby pogadać o konkretach. Ustaliliśmy wcześniej z moim ukochanym plan awaryjny, gdyby pan manager zechciał posunąć się do niecnych czynów. Niegłupi to facet. Domyślił się tego planu. Rozmowa z nim była jakaś chłodna (ciekawe czemu…?). Zupełnie inna niż poprzedniego dnia. Czułam, że ten człowiek nie jest zainteresowany moją muzyką i tym co chcę w niej przekazać. Z rozmowy wynikło też, że prawdopodobnie nawet nie przesłuchał nagrań z mojej strony i nie przejrzał jej, żeby dowiedzieć się czegokolwiek o mnie. Dowiedziałam się też, że manager to osoba, która promuje już GOTOWY produkt. Gdy zdobędziesz miliony fanów, przybywa ON i staje się Twoim najlepszym przyjacielem. I Twoich pieniędzy. Niestety nawet manager znanych gwiazd (sprawdziłam gościa, nie ściemniał) nie ma wpływu na decyzję wytwórni, ani żadnych w niej wtyków i jak się okazuje nie zna osobiście (ani ze słyszenia) podstawowych producentów muzycznych.

Ale to nie wszystko. W pewnym momencie pan manager wyjął telefon i zaczął pokazywać mi w nim zdjęcia i filmiki skąpoubranych gwiazd w dwuznacznych pozach i tańcach. Obu płci, żeby była jasność. Manager powiedział jak gdyby nigdy nic z iście stoickim wyrazem twarzy, że trzeba się trochę rozebrać, żeby zyskać więcej lajków, kliknięć i ogólnie przykłuć uwagę w show-biznesie. Zszokowało mnie to tym bardziej, że były to bardzo młode osoby, które mogłyby być córkami/synami tego pana. Świat stanął na głowie. A może zawsze stał? Bo ludzie sami się wpędzają w bagno. Zacytuję tu słowa Rojka, który w kawałku „Długość dźwięku samotności” śpiewa: „I nawet kiedy będę sam, nie zmienię się, to nie mój świat, przede mną droga, którą znam, którą ja wybrałem sam”. Oczywiście nie twierdzę, że nie wejdę do show-biznesu. Wręcz przeciwnie. Scena to mój żywioł, kocham śpiewać, komponować, pisać, a moje emocje nie znają granic. Nic mnie przed tym nie powstrzyma, chyba, że sam Najwyższy. Być może zajmie mi to więcej czasu, być może nie jedna jeszcze taka szansa przeleci mi przez ręce, tak jak przeleciało mi ich z kilkadziesiąt odkąd wybrałam drogę muzyczną. Ale to nic. Wiem, że moja praca nie pójdzie na marne, wiem też, że kto szuka ten znajdzie, kto prosi temu będzie dane.

A tak z innej beczki, jutro i pojutrze mam ważne spotkania muzyczne. Trzymajcie kciuki. P.S. Nie, już nie z managerem ;).

4 myśli na temat “Spotkanie z managerem… czyli nie za wszelką cenę.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.